poniedziałek, 11 czerwca 2012

Lubię takie wieczory...

Dzieci usnęły, mam czas dla siebie. Kąpiel i posmarowanie ciała masłem to dla mnie ukojenie.  Doceniam te chwile. Czasem trzeba zrobić też coś dla ciała. Ostatnio stałam się fanką masełek do ciała Bielendy. A oto kącik z rzeczami "kąpielowymi" w łazience:

Wieczorową porą powstawały między innymi takie przedmioty:

Telefon wyszperałam u rodziców na strychu, był czarny i mało ciekawy...
Wystarczyło pomalowac na biało, nieco odrapać i nanieść motyw kwiatowy;)


Wyżej obielona złota rama, do której przyczepiłam nitki, by mogła stać się wieszakiem na kolczyki;)
Czasem wystarczy porozglądać się, znaleźć coś, co nie wygląda sensownie i leży w kącie, następnie znaleźć pomysł i przerobić. Trochę tego mam u siebie...;)
A poniżej "reanimowana" stara maszyna... Była w stanie fatalnym, w zasadzie nawet po przemalowaniu nie wygląda idealnie, bo zardzewiała jest okrutnie. Tyle, co z nią zrobiłam:


Na koniec ławeczka. Zrobiłam ją z narożnika kuchennego. Teraz nie stoi w przedpokoju ale wygląda tak:




Pora spać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz